Wiedza z medycyny estetycznej i medycyny pracy. Zdrowy Portal - Warszawa i Poznań!

Dziesięcioletnie dziecko poddane leczeniu bioterapeutycznemu

Już po jednym spotkaniu widnieje wpis, że „więcej reaguje, uśmiecha się, śmieje się nawet w głos, czego do tej pory nie robił”. W dwa miesiące później: „Po dotknięciu do gorącego garnuszka, krzyczy. Dawniej można go było oparzyć i nie reagował. Kiedy postawi się go na nóżki, pręży się i chętnie stoi. Więcej rejestruje wzrokiem, przygląda się mijanym w podróży «krajobrazom». Po dalszych dwóch miesiącach ma mądrzejsze spojrzenie, wodzi oczami za matką i dobrze ją zna. Napady drgawek są mniejsze w dzień, w nocy nie ma w ogóle. Rośnie szybko”. I na tym postęp się skończył. W zestawieniu z nieprawdopodobnym wprost stanem jego mózgu osądźmy sami – ta niewielka, znikoma wręcz poprawa to dużo czy mało?

Na zakończenie przypadek Marzeny H. z Gdyni. Ma 10 lat, nie chodzi, raczkuje, nie wykona żadnej czynności życia codziennego. Napięcie mięśni ogromne. „Pisze” literkami plastykowymi na podłodze – układa je. Mówi „mama”, „nie”, „da”, „ała”, „ee”, „a”, „t”, „m”, „k”, „n”, „ł”.

Po pierwszych spotkaniach nie opada jej głowa w siedzeniu. Siedzi chwilę sama na kanapie. Z relacji matki: „Stan dziecka pogorszył się znacznie, kiedy zaszczepiłam ją na ospę w ósmym miesiącu życia”.

– 28 grudnia 1984 r. – Siedzi pewnie w wózku inwalidzkim bez wiązania. Stoi na jednej nodze podtrzymywana przeze mnie.

– 4 lutego 1985 r. (piąte spotkanie) – Pojawiło się nowe słowo „tak”, bardzo wyraźnie wypowiedziane, natomiast wyrazy Danka i „Łatek” (nazwa psa) głoskuje „D-a-n-k-a”, „Ł-a-t-e-k”. Wyrazy te wypowiadane są (nawet gdy są gło- skowane), z ogromnym wysiłkiem, jakby były wyrywane z gardła. Wygląda na to, że bardzo mocno porażony jest ośrodek ruchowy mowy Brocka.

Byłem przekonany, że skoro już coś drgnęło, to i za miesiąc powinny przyjść dalsze postępy. Niestety – ku mojemu rozczarowaniu – nie pokazało się nic. Za to w dwa miesiące później, 16 kwietnia, pojawiło się aż sześć nowych słów: „apteka”, „antena” i „Pawełek” (wszystkie trzy głoskowane) oraz „tik- tak”, „ałka” i „Ewa” (to ostanie wymawia „Epfa”, a „Pawełek” też jest trochę zniekształcony – litery „p” i „w”). Bardzo denerwuje się, gdy ma mówić przy kimś trzecim. Dwa lata pracy logopedy przed spotkaniami nie dawało postępów.

– 28 maja 1985 r. – Wyartykułowała jednym ciągiem 30 wyrazów ale tylko jednego dnia, w imieniny – 26 kwietnia. Potem sprawność artykulacyjna jest raz lepsza, raz gorsza. Wyraźnie lepiej siedzi w wózku inwalidzkim, znacznie sprawniej nim manipuluje. Sama potrafi ułożyć się do snu w swojej najwygodniejszej pozycji, na boku. Od miesiąca nie daję jej już żadnych leków uspokajających i rozluźniających. Dawniej było to nie do pomyślenia – robiła się sztywna.

– 9 lipca 1985 r. – Wczoraj pierwszy raz siedziała samodzielnie.

Dziesięcioletnie dziecko poddane leczeniu bioterapeutycznemu cz. II

Spróbujmy zastanowić się, czym wytłumaczyć fakt wyraźnej poprawy jednego dnia, a potem stopniowego pogorszenia. Widzieliśmy to niejednokrotnie na poprzednich przykładach – poprawę widać było przez okres tygodnia, dwóch, a potem wszystko wracało do poprzedniego stanu. I po każdym kolejnym spotkaniu organizm stawał się coraz silniejszy na dłużej, choroba cofała się coraz bardziej i bardziej. Przyjąwszy teorię bioplazmy za mechanizm „wyjściowy” dla wszystkiego, co się w wyniku naszego działania dzieje, jakich słów dobrać, aby powstało rozumowanie choćby w jakimś stopniu tłumaczące to, co w organizmie się dzieje.

Wiemy już, że przyłożenie ręki w miejscu, gdzie istnieje jakakolwiek nieprawidłowość fizjologiczna, daje najczęściej wrażenie ciepła, rozchodzącego się (nie zawsze) do rąk, do nóg – w różnych kierunkach. Informacja przekazywana dłońmi wydaje się przeniknąć chorą tkankę na wprost. Natomiast owo uczucie „rozchodzenia się” czegoś u pacjenta odbywać się musi już zgodnie ze wszystkimi mechanizmami fizjologicznymi. Dlaczego? Dlatego, że informacja (czy też energia) na poziomie bioelektronicznym wkomponowuje się natychmiast w rytm zmian metabolicznych chorego organizmu. Jeśli w każdej żywej komórce odbywa się 3 miliardy reakcji chemicznych na sekundę, to każde wahnięcie, zarówno w kierunku złym, jak i dobrym, natychmiast musi być widoczne na trasie różnych szlaków metabolicznych, z których poznaliśmy dotychczas tylko nieliczne – powiedzmy, że najważniejsze.

Jeśli w epicentrum chorego miejsca odłożyło się np. wiele jonów potasu (jest to oczywiście tylko założenie, sytuacja modelowa) i jeśli jakiś mechanizm blokuje uwalnianie się ich stamtąd, to działanie uruchamia zapewne strumień korzystnych zmian, przebiegających ściśle według fizjologicznych prawideł, np. uruchamiając działanie nośników tych jonów, a więc działanie walinomycyny czy gramicydyny.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.