Wiedza z medycyny estetycznej i medycyny pracy. Zdrowy Portal - Warszawa i Poznań!

Nowotwór podstawy języka

W miesiąc później było ich już 60200, jeszcze w miesiąc potem 23 000, dalej 19 500, 41 400, 13 500. W tym momencie pani S. czuła się już zupełnie dobrze. Ale był to okres wakacji i zjechała do niej cała gromada krewniaków, aby korzystać z uroków morza. Pani S. stała w kolejkach po zakupy dla nich, gotowała im, sprzątała, jak w domu przy większej gromadzie ludzi. „Teraz już widzę, że oni mnie zabili” – usłyszałem od niej na jesieni. Od momentu, kiedy dostała się do szpitala na Klinicznej, kontakty nasze się urwały. Tak się jednak złożyło, że jedną z moich pacjentek była pielęgniarka z tego szpitala, właśnie z oddziału, gdzie pani S. leżała. Od niej dowiedziałem się, że pani S. zmarła, ale i tak lekarze nie mogli się nadziwić, że dożyła aż do marca następnego roku.

Pani Klara D. z Rumi przyniosła mi na pierwsze spotkanie dwa rozpoznania lekarskie – oba mówiły o nowotworze podstawy języka. Nie było to rozpoznanie histopatologiczne, ale zajęta była już połowa jamy ustnej, a na policzku guz był wielkości jabłka.

Podczas pierwszej wizyty pani Klara odnotowuje, natychmiast po zakończeniu oddziaływania, możliwość poruszania językiem, który był już cały sztywny. W trzy tygodnie później, przy drugim spotkaniu, dowiaduję się, że może juz jeść ziemniaki, chleb i inne twarde pokarmy. „Mogę gryźć je i nie czuję bólu”. Również rozmowa jest już swobodna – dawniej język był sparaliżowany, Pani D. może już unieść głowę do góry. Dotychczas mogła jeść tylko kaszkę manną i kleiki.

W miesiąc później – 23 lipca 1983 r. – pani D. pisze, że czuje się tak, jakby nigdy nie była chora. Obrzmienie i w ustach i na zewnątrz zmniejszyło się o około 70%.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.